HAH! No to NaNoWriMo się zaczęło. Dla mnie zaczęło się - a jakże! - zaraz o północy, kiedy siadłam do pisania pierwszych słów. Nie powiem - nie szło mi zbyt dobrze. W godzinę wydusiłam z siebie 830 i poszłam spać. I chyba było to słuszną decyzją, bo po tym przekimaniu się ruszyło już bardziej z kopyta i obecnie mam 6246 s(ł)ów - i wciąż piszę. Mam zamiar skończyć dziś pierwszy rozdział. Zobaczymy, jak pójdzie. A póki co - fajk.
***
"– Nie musisz tu siedzieć. Nie ucieknę – mruknęła Herja i rozejrzała się po celi. Zauważyła w półmroku pod ścianą ławeczkę, przycupnęła więc i stwierdziła z zadowoleniem, że to jednak dużo wygodniejsze od gałęzi drzewa.
– Po co żeście tam w ogóle wleźli, babciu? – zapytał strażnik, uśmiechnąwszy się półgębkiem. Kiedy rozpiął marynarkę, nie wyglądał już tak oficjalnie. Sprawiał wrażenie raczej zmęczonego tą pracą.
– Oglądałam spektakl – odparła Herja z całą godnością, na jaką było ją stać, próbując nadać swojemu głosowi ton, jak gdyby to była najoczywistsza sprawa pod słońcem.
– Z drzewa? – Uśmiech nie schodził z oblicza strażnika.
– Nie dało się spod sceny, to z drzewa. To nie jest karalne.
– Właściwie to mógłbym uznać, że korzystaliście z oferty kulturalnej bez uiszczenia stosownej opłaty i owszem, to już jest karalne. Ale… – młodzieniec machnął ręką. – Zatrzymam was tylko na obserwacji do jutra. Co wam tak zależało na tym przedstawieniu? Nawet nie było specjalnie dobre. Aktorzy pretensjonalni, a dekoracje tandetne.
– A mi się podobało – Herja skrzyżowała ręce na piersi i postanowiła się obrazić. Miała do tego prawo. Należał jej się szacunek, do licha, mogłaby być babcią tego młokosa, a traktował ją jak psotną dziewczynkę!
– Zrozumieliście w ogóle, o czym to było? – zapytał z powątpiewaniem strażnik.
– Zrozumiałam doskonale, dziękuję za troskę.
Zapadła chwila ciszy, podczas której Herja upajała się swoim moralnym zwycięstwem, młodzieniec zaś rozważał, czy chce mu się dalej rozmawiać z aresztowaną, czy machnąć na to wszystko ręką i zdrzemnąć się. W końcu jednak uznał, że nieczęsto zdarza mu się tego typu więzień, więc woli – ku rozpaczy staruszki – spędzić czas na rozmowie.
– Ten z brodą w warkoczyki to był Enna Rudy – zaczął objaśniać, szczerze bowiem wątpił, czy Herja rzeczywiście zrozumiała cokolwiek z fabuły. – A ten w czarnym, to Seth, nekromanta. W wieży siedział Servaas. Zupełnie pominęli dowódcę Pustynnych Mistyków, no i karły. Pewnie nie mieli aktorów na karłów.
– Przecież wiem – mruknęła Herja, mimowolnie jednak zaczęła się uważniej przysłuchiwać słowom strażnika.
– Słyszeliście o nich?
– Jasne… – pewność zniknęła z głosu kobiety. Po chwili staruszka oparła ręce na kolanach i powiodła wzrokiem po celi, jakby szukała ratunku gdzieś wokół siebie. – Trochę. Jakieś plotki. Nic konkretnego.
– Tak myślałem – uśmiechnął się strażnik, po czym zamilkł."
Enna, broda, warkoczyki, zaciesz <3
OdpowiedzUsuń