Udało się! Dobiłam dziś do trzech tysięcy słów! NaNoLicznik mówi mi konkretnie o 3001. To mi daje w sumie 32163 słowa, czyli jeszcze trzy tysiące i byłabym na kresce. Oczywiście, po północy dojdzie do tego standardowa norma, ale i tak zbliżam się.
Dziś było dla odmiany jeszcze więcej dialogów. I Rasmusa. I kiedy utknęłam w fabularnej rzyci, pomyślałam, że ok - odpalam konspekt, co to go pisałam przed listopadem. Odpaliłam konspekt, popatrzyłam i stwierdziłam: OMG, jak popłynęłam. To, co powinnam mieć i to co mam tak bardzo nie ma ze sobą nic wspólnego... Zgadza się tyle, że Herja jest na północy. Ale zapomniałam wprowadzić kluczowego bohatera. Herja miała być u wampirów, a jest u ennitów. Empuza miała płynąć z nimi, a pojawiła się dopiero u celu. Fiachna miał być ratowanym, a nie ratującym. To wbrew pozorom nie są spoilery, bo znaczenie ma niewielkie... ale mimo wszystko. Tak bardzo popłynęłam...
***
"– Nasze imię jest Enna. Pragniemy rozmawiać z Mistrzem Sztolni – oznajmił błękitnooki ennita, a Herja po raz pierwszy słyszała, żeby przemawiał pełnym głosem. A ten miał dość przyjemny. Staruszka stwierdziła, że powinien zdecydowanie więcej i głośniej rozmawiać z ludźmi – od razu sprawiałby milsze wrażenie.
– Porozmawiacie ze Sztygarem.
– Mamy sprawę najwyższej wagi. – Kobiecina dałaby głowę, że w tych słowach pobrzmiała ledwie ukrywana furia i zniecierpliwienie.
– A my mamy Sztygara. Albo z nim to załatwicie, albo wracajcie na powierzchnię.
Zapadła cisza. Herja nie miała pojęcia, co się dzieje, ale wkrótce powtórzył się upiorny zgrzyt łańcuchów i zniknęła gdzieś woń mokrego drewna. Staruszka przypuszczała, że panowie porozumieli się pod koniec bez słów. Może skinieniami? Czy to możliwe, że wszyscy tu normalnie widzieli, tylko ona nie?
Mimowolnie Herja podniosła rękę do oczu, żeby sprawdzić, czy aby nie ma ich przewiązanych opaską. Nie miała. Trochę ją to uspokoiło."
Ciekawy sposób na uspokojenie nie ma co... Czekam na całość, BARDZO.
OdpowiedzUsuń