Tak, to już dzień 18. Ostatnia notka jest sprzed jedenastu dni, wiem o tym. Po niej przez jakiś tydzień nie napisałam ani słowa - i było mi z tym niepokojąco dobrze zresztą. Siedziałam, nic nie robiłam, potem 13 listopada premiera Warlords of Draenor i było mi jeszcze lepiej. I tak to się kręciło. A teraz zaatakowało mnie zapalenie oskrzeli i mam parę dni wolnego. Wykorzystuję to do... no dobrze, bądźmy szczerzy, do grania. Ale też trochę próbuję wyczołgać się z dołka NaNowego. Chyba zdiagnozowałam już wszystkie przyczyny tego głupiego kryzysu. Walczę. Słabo, bo słabo, ale walczę. Jestem jakieś 8 tysięcy słów w plecy, ale przecież mam jeszcze dwa tygodnie, prawda...?
Gorzej, że przeca moje NaNo miało mieć w tym roku 80k słów. Nie ma opcji, żebym w listopadzie tyle nabiła. Będę szczęśliwa, jeśli w ogóle uda mi się wyskrobać 50k. Może dokończę w grudniu...?
Na razie skupiam się na pisaniu, ale jeszcze na pewno będę tu uprawiać ekshibicjonizm z tytułu: O przyczynach kryzysu. Bo to w sumie dla mnie samej dość ważne i ciekawe.
A na razie taka próba czegoś w rodzaju fajka... Ot tak, na rozkręcenie...? Na wmówienie sobie, że naprawdę znowu piszę...?
***
"I Herja, zamiast grzecznie zasugerować, że przydałoby się coś więcej, od razu dość jasno i wyraźnie dała do zrozumienia dzieciakowi, gdzie Stary Katz powinien wsadzić sobie te swoje szmaty rzucane z litości, komu w jaki sposób powinien sprawić przyjemność, a także – gdzie znalazłyby się jego najwrażliwsze części ciała, gdyby ona, Herja, choć na pięć minut znalazła się w pobliżu jego, Starego Katza, z jedną drewnianą łyżką. A na koniec poleciła kategorycznie, by chłopiec wszystko Staremu Katzowi powtórzył.
Rasmus zacząłby się pakować, gdyby tylko dysponował jakimś dobytkiem."
Rasmus <3 Oaza spokoju, głos rozsądku, Anioł Stróż.
OdpowiedzUsuńI w tym ślicznym teoretycznie spokojnym opisie, widzę tak bardzo Herję jak to wszystko z siebie wyrzuca <3
A analiza zawsze jest dobra. Zwłaszcza pisana, bo wtedy jakoś człowiek się potrafi lepiej ze sobą też ugadać.