Kryzys zaatakował znienacka i z pełną mocą. Wróciło wewnętrzne fuj do tekstu i wróciło wrażenie, że to się nadaje tylko do napalenia w kominku. To znaczy - nadawałoby się, gdyby było na papierze. Tak to w ogóle mogiła.
Wycisnęłam z siebie tysiąc słów - i to naprawdę wycisnęłam. Pisząc miałam wrażenie, że mózg skręca mi się w rulon i od czasu do czasu spomiędzy zwojów skapuje jakieś słówko. Wstrętne, brzydkie i do niczego się nienadające, ale słówko to słówko, więc je zatrudniałam w tekście.
W tej sytuacji na fajka mogę zaprezentować tylko jedno zdanie, które właśnie zaistniało w moim NaNo. I gdyby ktoś miał wątpliwości - tak, to zdanie również doliczyłam do normy. Jest tak źle.
***
"Pierdolę napiszę ten rozdział później, a póki co próbuję przeskoczyć do kolejnego."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz