"Piękna Teodora podbija kosmos"

Straciwszy dotychczasowego kapitana, Piękna Teodora trafia w ręce nie do końca poczytalnego Il Destino. Ten nie obejdzie się z nią tak delikatnie jak niesławny Botree, w dodatku przyjmie na jej pokład szemrane typy, które dawniej nie mogłyby się do Pięknej nawet zblizyć.

Teraz dopiero zacznie się prawdziwy podbój kosmosu: przygody, pościgi - i tym razem już naprawdę będą wybuchy.

Chyba że nie.

niedziela, 23 listopada 2014

NaNo 2014 - Dzień 23

Udało się. Nie dość, że trzymam się kreski, to jeszcze nawet ją dziś przegoniłam i wbiłam na czterdziestotysięcznika (konkretnie: 40111). Wysmarowałam dziś 3372 słowa. Wiele z tych słów jest badziewnych, pogubiłam się trochę w ujęciu jednego tematu, ale wmawiam sobie, że poprawienie tego będzie łatwizną, bo podczas pisania sama sobie ułożyłam, jak to powinno wyglądać. Tak czy owak, ogólnie nie umiem w ennitów. Nie umiem w wampiry. Prawdę mówiąc mam wrażenie, że cały ten tekst to jedno wielkie "w co nie umie Fraa". Znaczy nie, wróć. Umiem w biednego misia, który szuka ciepełka. Serio. To, co mi się zrobiło z Savka, zupełnie nie jest tym, co dla niego planowałam. Ale chyba już tego nie zmienię, bo to za głęboko w nim siedzi i za daleko już z tym poszłam. No i trudno. Nie mam pojęcia, czy istnieje czytelnik, który nie będzie miał dla Savka facepalma, ale trudno. Najwyraźniej tak miało być.

Czyli tak naprawdę, zgodnie z pierwotnymi założeniami, jestem w połowie powieści.
Zaczęłam troszkę pchać fabułę, bo chyba wstępu wystarczy, prawda...?

***
"– Enna nas porzucił? – szepnął ennita.
– Nie! – zaoponowała gwałtownie Herja, w której tego typu sugestia obudziła bliżej nieuzasadniony sprzeciw. To nie możliwe, by Enna Rudy porzucił swoich, tłumaczyła sobie w duchu. Nie on. On był wspaniałym człowiekiem. – Nie porzucił – dodała już nieco spokojniej. – Po prostu dostałeś… szansę. Popatrz na to z innej perspektywy: jesteś sobą. Fiachną. Jednym umysłem w jednym ciele.
– Nie obchodzi nas Fiachna – sarknął ennita, dużo ostrzej, niż Herja by się spodziewała. – Nie chcemy być sobą w jednym ciele. Chcemy, żeby Enna znów do nas mówił. Chcemy być Enną.
– Ale nim nie będziesz – wtrącił twardo Sotiris, którego wszystko to coraz bardziej nudziło. – Jeśli wszyscy już wypoczęli i mogą iść, to sugerowałbym ruszać. Nie jesteśmy tu na wakacjach, wiecie."

2 komentarze:

  1. Wooow *____* Takam ciekawa, a to ścięcie tematu takie brutalne :C *pat, pat* Fiachna...

    OdpowiedzUsuń
  2. :C W sumie to są bidni po dwakroć :C I za połowę historii! c[____]!

    OdpowiedzUsuń