Stało się. Dzień pierwszy NaNoWriMo 2015.
Popełniłam dziś 5031 słów. Pierwsze 1741 zaraz po północy. Po przekimaniu się - resztę. Nie jestem z tych słów zadowolona - ani trochę. Wiem, że niepotrzebnie rozwlekam sceny i powtarzam informacje, bo chcę odsunąć w czasie konieczność przejścia do następnych scen. Bo nie wiem, co w nich ma być. Bo nie znam fabuły, nie wiem, o czym mam pisać. W pierwszym opowiadaniu po prostu miałam wystartować Piękną Teodorą. Wystartowałam, ale opowiadanie jest mniej-więcej w połowie. Czyli muszę tam też wcisnąć jakiś... nie wiem. Wątek? Akcję? Na razie są bohaterowie. Musi wystarczyć.
Liczę na to, że jeszcze się rozpiszę.
***
"Lekarz gestem poprosił Martę o szklaneczkę grappy, po czym usiadł naprzeciwko pana Giordano.
– Wsypaliście ją? – zapytał od razu, odsuwając kufel na bok.
Dentysta podniósł niechętne spojrzenie na doktora.
– Nie – mruknął i na powrót podstawił sobie trunek pod nosem. Marta przyniosła zamówienie Filipowi. – To ten dzieciak. Stary go przekupił.
– Ona będzie próbowała dalej.
– Wiem. – Pan Giordano pokiwał smętnie głową. – Powinna sobie lepiej dobierać szpiegów.
– Nie. – Doktor jednym haustem opróżnił szkło i zamachał do Marty. – Teraz to nie ona będzie dobierać szpiegów.
Dentysta posłał Filipowi pytające spojrzenie.
– Nie podoba mi się cały ten pomysł z ucieczką. Jest głupi i infantylny – podjął lekarz. – Ale Luciana nie zrezygnuje. A to znaczy, że mogę patrzeć, jak wpada w ręce strażników raz po raz, aż w końcu stary każe ją wychłostać i wtrąci do lochu. A mogę po prostu ogarnąć temat.
– Chcesz jej pomóc uciec? – zdziwił się pan Giordano i siorbnął piwa.
– Nie chcę. – Bladobłękitne spojrzenie Filipa omiotło gospodę, zatrzymując się na szarych obliczach górników. – Nie mam wyboru. Znam Raniero. I wiem, do kogo się zwrócić, żeby nie trafić na przekupnego gnojka. Ona tego nie wie."
LUCIANA!
OdpowiedzUsuńJaram się!!!