"Piękna Teodora podbija kosmos"

Straciwszy dotychczasowego kapitana, Piękna Teodora trafia w ręce nie do końca poczytalnego Il Destino. Ten nie obejdzie się z nią tak delikatnie jak niesławny Botree, w dodatku przyjmie na jej pokład szemrane typy, które dawniej nie mogłyby się do Pięknej nawet zblizyć.

Teraz dopiero zacznie się prawdziwy podbój kosmosu: przygody, pościgi - i tym razem już naprawdę będą wybuchy.

Chyba że nie.

piątek, 13 listopada 2015

NaNo 2015 - Dzień 13

Ugh. Zły, zły dzień. To pewnie ten piątek trzynastego. Albo po prostu moje wrodzone lenistwo. W każdym razie chociaż NIC dzisiaj nie robiłam (serio nic, nawet obiadu, bo zamówiliśmy pizzę), chociaż byłam wyspana i tak dalej, spędziłam jakieś osiem godzin mając napisane może sto słów. Po prostu nie szło i już.
Wieczorem trochę się rozpisałam i udało mi się wreszcie wycisnąć z siebie 4017 słów, tym samym przebijając 33 tysiące całości. Ale jak na cały dzień przy kompie, to naprawdę słabo. Serio, tylko mnie zadek od krzesła boli, a zysk jakby żaden. Mam nadzieję, że jutro pójdzie mi lepiej. Ja tu mam jeszcze jakieś 60 tysięcy słów do napisania. Wiem już, że nie zrobię tego w listopadzie, ale nie chcę zawalić sobie tym całego grudnia, bo w grudniu mam inne projekty w planach.
Natomiast teraz już wiem, że najlepiej mi się pisze w nocy - pewnie to jest związane z tym, że w nocy mam najmniej rozpraszaczy. Ale z drugiej strony, internety są czynne całą dobę, a jakoś po prostu w nocy nie mam ochoty do nich zaglądać. Widocznie taki ze mnie zwierz.
Próbowałam dziś wcisnąć załogę Pięknej Teodory do przewodu wentylacyjnego, ale uświadomiłam sobie, że Il Destino się przecież nie wciśnie. Chlip. Trzeba było kombinować.
Skończyłam też kolejne opowiadanie i zaczęłam "Cny Parowóz". Wbrew rozsądkowi mam dość dobre przeczucia, bo dość dobrze czuję się w klimacie, do którego chciałabym w tym opowiadaniu nawiązać. Z drugiej strony, jeśli chodzi o klimat, to te opowiadania w ogóle mocno zasysają. W ukończonej dziś "Koronie Borysa" na przykład właściwie w ogóle nie ma korony ani tego nastroju, o który mi chodziło - nie zmieściło mi się już. Na pewno ten tekst czeka potężna redakcja, ale z drugiej strony, dość konkretnie już wiem, co i jak będę chciała zmieniać, więc może nawet dokonam tego jeszcze w tym wcieleniu.

***
"Wkrótce oprócz wehikułów, szyn i odpadków, w przestrzeni pojawiły się tez kolorowe, krzykliwe reklamy – następca tronu sumiennie każdą z nich tłumaczył i, poza kilkoma, namawiającymi do kupna syntetycznej stymulantki „nie zauważysz różnicy”, większość z nich stanowiła zachętę do skorzystania z usług tego a nie innego warsztatu.
– Ciekawe, jak to wszystko brzmi – powiedziała nabożnym szeptem Luciana, z nosem przyklejonym do wizjera.
– Nijak – wtrącił Alfr. – Kosmos milczy."

1 komentarz:

  1. Ekhum... 4017 słów... ot tak sobie, wieczorem, bo się rozpisałaś. OK... Idę sobie ze swoim wiekopomnym zwycięstwem.

    *poszła*

    PS. Miażdżysz nastrojem w ostatnim słowie!

    OdpowiedzUsuń