Dzisiejszy wynik: 1934 słowa. Łącznie: 27338 słów. Przez moment myślałam, żeby dobić do dwóch tysięcy, ale chyba jednak mi się nie chce.
A najważniejsze z dzisiejszego dnia, że to dzień wyzwania Jedenaście Sów. I o ile inne wyzwania mi raczej zwisają, o tyle w tym bezwzględnie musiałam wziąć udział i dorzucić do ogólnej puli swoje sowy. Tak się złożyło, że nie miałam totalnie żadnego pomysłu na nie, bo - głupio przyznać - zapomniałam, że to dziś. Dopiero Siem mi to uświadomiła, więc poleciałam na spacer z psem i po drodze kombinowałam, co by tu napisać.
I nawet wymyśliłam.
A potem wróciłam i napisałam coś kompletnie innego.
W każdym razie sowy są odhaczone. Czuję się spełniona i w ogóle.
Moi bohaterowie nie chcą przestać się klepać po mordkach. Ale staram się ich ograniczać. Jak zaczęli się nawalać w areszcie, rozdzieliłam ich do mniejszych cel. I jakoś poszło.
W ogóle dzisiaj większość normy to były przesłuchania, potem w końcu planeta i Borys. Wreszcie Borys!
I w ogóle, to ten... fajk nieco dłuższy dzisiaj niż te ostatnie, ale nie bardzo mam krótsze kawałki, które by się do czegokolwiek nadawały... Coś mi się zdaje, że dzisiejszy dzień upłynął mi pod znakiem zbyt wielu dialogów i za mało narracji.
***
"– Nazwisko – rzucił z pewną dozą obojętności przesłuchujący, pod którego okiem fioletowiał potężny siniec, wokół rozciętej wargi czerniła się zaschnięta krew, a przez opatrunek na uchu przebijała coraz większa plama czerwieni.
– Savio di Taverna, generał w stanie spoczynku.
– Wiek?
Chwila milczenia, wobec którego funkcjonariusz odchrząknął i coś zanotował, nie drążąc dalej tematu.
– Znacie zarzuty, generale. Przyznajecie się do przewozu kryształów termojądrowych na pokładzie pociągu klasy tableegh I?
Znów cisza.
– Generale, nie przedłużajcie tego, proszę. – Funkcjonariusz z ciężkim westchnieniem ścisnął nasadę nosa i przymknął oczy. Wiedział, że to będzie długa noc, ale nie przypuszczał, że aż tak. W dodatku właśnie stracił ucho. I opatrunek zaczynał przemiękać. Mężczyzna chciałby po prostu zamknąć teczkę, zarzucić na ramiona płaszcz i pojechać do domu, strzelić sobie przed snem kieliszek manańskiej Martini, obejrzeć zabawnego vida, odprężyć się, może zamówić stymulantkę – i zasnąć. We własnej, ciepłej pościeli, na miękkim materacu."
Nic z tego! Trafił do NaNo Fryy! Najpierw niech się wykaże :3
OdpowiedzUsuń