"Piękna Teodora podbija kosmos"

Straciwszy dotychczasowego kapitana, Piękna Teodora trafia w ręce nie do końca poczytalnego Il Destino. Ten nie obejdzie się z nią tak delikatnie jak niesławny Botree, w dodatku przyjmie na jej pokład szemrane typy, które dawniej nie mogłyby się do Pięknej nawet zblizyć.

Teraz dopiero zacznie się prawdziwy podbój kosmosu: przygody, pościgi - i tym razem już naprawdę będą wybuchy.

Chyba że nie.

niedziela, 14 grudnia 2014

NaNo 2014 - wpis uzupełniający 8

Oh maj gad.
Udało się. Napisałam dziś 1044 słowa - mimo że początkowo dzisiejszy dzień spisywałam od razu na straty, no bo rano to jestem rozlazla i nie do życia, więc wiadomka, że niczego nie napiszę, a potem TGIO, wrócę pod wieczór, będę zgon - jak to ja pod wieczór, prawda? - no i w ogóle.
A jednak TGIO jakoś na tyle pozytywnie mnie naładowało, że siadłam do kompa z mocnym postanowieniem "napiszę coś!" - ofkoz zaraz po odpaleniu Worda postanowienie gwałtownie osłabło, ale wytrwałam. I udało się.
Aha, wbrew pozorom wczoraj i przedwczoraj też coś popisywałam - po prostu byłam na tyle życiowo wypruta, że nie miałam ani trochę siły, coby fajknąć. Ale dziś postanowiła się spiąć - żeby było wiadomo, że w ogóle w temacie coś się dzieje.
W zasadzie to taki smętny filler, ale bądźmy szczerzy: od dłuższego czasu mam wrażenie, że piszę same fillery. Grunt, że zostało mi jeszcze 9k i rozstanę się z całym tym bagnem, o!

(nie, proszę mi nie przypominać o redakcji, bo będę bardzo płakać)

***
"Fiachna inaczej pamiętał ten korytarz. Wtedy widział wszystkie jego załomki i meandry jednocześnie, był w stanie stworzyć w umyśle obszerną mapę, po której bez problemu się poruszal. Owszem, wzrok pozostawał bezradny w ciemnościach, ale dysponował przecież innymi zmysłami, a do każdego były pięćdziesiąt cztery receptory. Wystarczyło, by każdy z ennitów musnął dłonią ścianę obok siebie, wciągnął zimne, wilgotne powietrze i wsłuchał się w echo odległego kapania, by dało się poruszać po jaskiniach jak po własnej chacie.
A teraz mag pogrążył się w ciemności również tej zewnętrznej. Dotykał ściany, ale to nic nie dawało: miał tylko pojęcie, że tu i teraz obok niego jest skała. Ale wciąż nie wiedział, gdzie powinien się kierować, by odnaleźć bezpieczną drogę."

1 komentarz:

  1. Ależ ja lubię, jak Fraa narzeka, a potem puszcza takiego dobrego fajka <3 Bo to bardzo dobry fajk wyjaśniający jest! <3

    OdpowiedzUsuń