No to tak. Dziś przez prawie cały dzień się zbierałam w sobie i jojczałam, i cierpiałam, i pisanie mi nie szło. Jakoś pod wieczór wreszcie ta niemoc odrobinę odpuściła, toteż wydusiłam z siebie dziś 1471 słów. Mogło być lepiej, mogło być gorzej. Przynajmniej pchnęłam trochę fabułę. A miałam z tym niemały problem, bo przyznam, że po napisaniu brakującego rozdziału ze środka napięcie tak bardzo ze mnie zeszło, że na myśl o pisaniu miałam tylko takie wewnętrzne "meh".
Ale chyba udało mi się coś złapać za ogon - zobaczymy, czy to faktycznie jakiś wątek, czy tylko kolejna kupa.
***
"Mgła fiknęła koziołka, laska zahaczyła o jakiś kamień i wyleciała z ręki, a śnieg okazał się zaskakująco twardy. Kant deski uderzył w piszczel, kiedy Herja, gwałtownie machając rękami, usiłowała powstrzymać się od fatalnego odruchu podparcia się dłońmi. Wiedziała, że nie wolno tego robić. Wiedziała, że nadgarstki pójdą w cholerę, jeśli na nich wyląduje, niezależnie od tego, jak jest wysoko i na co w ogóle spadnie. A jednak ręce uparcie wędrowały ku przodowi. W końcu jednak potężne uderzenie w bok oznajmiło staruszce, że oto sięgnęła dna – i Herja miała wrażenie, że każde znaczenie tej frazy będzie prawdziwe. Biodro i ramię pulsowały na razie jeszcze tylko irytującym bólem, o którym kobiecina wiedziała, że lada moment się rozhuśta i nie da normalnie funkcjonować. Zimny śnieg na twarzy smakował krwią i staruszka dopiero po chwili uświadomiła sobie, że to jej własna krew z rozciętych ust. Pozycja była w ogóle niezbyt komfortowa i koniec końców Herja stwierdziła, że przecież nie będzie tak leżeć w nieskończoność. Spróbowała się podnieść, lewa ręka jednak odmówiła współpracy. Z cichym jękiem kobieta opadła z powrotem na ziemię. Spróbowała się rozejrzeć za tobołkiem, który – tak jak laska – wysunął się z rąk podczas upadku, ale we mgle nie miała szansy go dostrzec. Westchnęła więc i ponowiła próbę podniesienia się. Z podobnym jednak skutkiem.
Zakląwszy pod nosem, Herja obróciła się na brzuch i podparła łokciami, plując krwawym śniegiem. No jasne, pomyślała przelotnie. W razie gdyby tutejsze drapieżniki jeszcze nie miały jej tropu, to właśnie zostawiła im darmową próbkę do degustacji."
<3 Lubię ją! I za pchanie fabuły! c[_______]!
OdpowiedzUsuń