"Piękna Teodora podbija kosmos"

Straciwszy dotychczasowego kapitana, Piękna Teodora trafia w ręce nie do końca poczytalnego Il Destino. Ten nie obejdzie się z nią tak delikatnie jak niesławny Botree, w dodatku przyjmie na jej pokład szemrane typy, które dawniej nie mogłyby się do Pięknej nawet zblizyć.

Teraz dopiero zacznie się prawdziwy podbój kosmosu: przygody, pościgi - i tym razem już naprawdę będą wybuchy.

Chyba że nie.

sobota, 20 grudnia 2014

NaNo 2014 - wpis uzupełniający 10

UDAŁO SIĘ! ROZKURWIŁAM "SZEPTY"!!!

Znaczy ten...
Ekhm.

Skończyłam swoją NaNoPowieść. To znaczy tak do końca: fabułę domknęłam i niniejszym żegnam się z tym tekstem. To znaczy - żegnam się do momentu, aż przeczytają to bety, złapią się za głowy i powiedzą "łokurwa, poprawiaj". Ale liczę na to, że mam spokój przynajmniej do nowego roku.
Wypełniłam swój plan 80k. Konkretnie "Szepty" zajęły 80671 słów według NaNoLicznika. Ofkoz licznik Worda mówi, że tylko 77054, ale ja się nim ani trochę nie przejmuję.
Dziś napisałam 4261 słów (według Worda). Nie ukrywam, że liczyłam na bez porównania większe tempo - miałam dziś jeszcze przystąpić do produkcji pierogów czy czegoś. Tymczasem okazało się, że skończyłam pisać jakoś w okolicach 21-22. No cóż.
Są ofkoz wątki, które do niczego nie prowadzą, są wątki głupawo ucięte, jest pełno postaci, z którymi nie wiadomo, co się później stało. No wiecie: jak to w NaNo. Ale może kiedyś to ogarnę...?
Lubię myśleć o tym, że gdyby nie mój kryzys w listopadzie, zmieściłabym się w terminie. Bo paczajcie: kryzys trwał 10 dni i ile jest wpisów uzupełniających, a? No właśnie. Rachunek jest prosty.
Mam szczerą nadzieję, że przyszły rok będzie lepszy. Bo jeśli będzie znowu tak jak dziś, to cóż... no. Wolałabym, żeby taki nie był.

***
"– Myślisz czasem o tym, żeby się stąd wynieść? Znaczy nie wyrzucam cię, ja wiem, że to tak brzmi. Ale tak po prostu pytam, ogólnie. Bo ja się na przykład zastanawiam.
– A ja nie.
– Nigdy?
– Nigdy.
– Mógłbyś żyć lepiej. Może udałoby się sprzedać trochę gratów, zarobić na dom, znaleźć pracę…
– Nie. Nie myślałem o tym.
– Nigdy?
– Nigdy.
– Nie chciałbyś mieć własnego domu? Lepszego życia?
Przez chwilę trwała cisza. Gdzieś w oddali rozległ się gwizdek strażnika miejskiego, ale wkrótce zamilkł. Chłodny, łagodny wiatr niósł znajomy zapach ryb i soli morskiej.
– A byłabyś tam? – zapytał w końcu Rasmus."

3 komentarze:

  1. Dialogi między nimi masz opanowane do perfekcji.
    Podpisano:
    Absolutnie wzruszona Siem.
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był rok spod znaku szlifowania niezręcznych dialogów między ludźmi, którzy nie potrafią ze sobą rozmawiać. xD

      c[_____]!!^^

      Usuń
  2. PS. c[_______________________________]!!!!!!!!!!! <--- bo toastów nigdy za dużo!

    OdpowiedzUsuń