Hurra! Udało się! Naprawdę się udało! Dziś skończyłam pisać brakujący rozdział! To oznacza, że już bez niepokoju i z czystym sumieniem mogę wywalić w kosmos rozdział z bankietem, bo zamiast niego mam ten! O, radości!
Ofkoz nie jest to wersja ostateczna i będę zapewne dużo zdań i akapitów przerabiać, niemniej mam już surowy tekst, na którym mogę coś robić. Cóż za ulga.
...i wcale nie chcę myśleć o tym, że pierwszy rozdział jest do tak gruntownej przeróbki, że w sumie to jak napisanie go od nowa...
***
"Porucznik tylko wzruszył ramionami i przysiadł na połyskującym, metalowym walcu, których cała sterta piętrzyła się na skrzyżowaniu czegoś, co zasadniczo można było nazwać ulicami. Gładka, czarna powierzchnia ciągnęła się gdzieś w mrok we wszystkich czterech kierunkach. Wysokie krawężniki nadawały jej pozór płytkich rynien. Wzdłuż każdej ulicy ciągnęły się potężne rury, od czasu do czasu wsparte na – jak się zdawało – całkowicie pochłaniających światło palach. Zabudowania sprawiały wrażenie skleconych byle jak i bez jakiegokolwiek pomyślunku: drzwi znajdowały się na dowolnych wysokościach, nieregularne okna zaś wybito najprawdopodobniej na chybił-trafił. Te osobliwe budowle nie były pomalowane, więc straszyły przypadkowością konstrukcji. Czasem całe ściany wzniesiono z betonowej płyty, czasem z blach czy szkła, niektóre sprawiały wrażenie, jakby usypano je po prostu z błota. Nie dawało się w tym wszystkim dostrzec żadnej myśli, a jedynie chęć osłonięcia się przed ewentualnymi niebezpieczeństwami z zewnątrz. A nad tym wszystkim przetaczał się ten dziwny księżyc. Teraz, kiedy wisiał już niżej nad horyzontem, jego kolory jakby nabrały intensywności. Mienił się błękitem i różem jakby nad planetą krążyła wielka perła.
– Kapitan pewnie już się zastanawiał, czy dałoby się go sprzedać – zauważyła Dahya z uśmiechem, wpatrując się w niezwykły glob na niebie.
– Pewnie tak – potwierdził Lahn. Po chwili ciszy spojrzał badawczo na nawigator i zapytał: – Myślisz, że on jest zły?
– Co takiego? – zdziwiła się Dahya.
– Kapitan. Czy myślisz, że on jest zły?"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz