"Piękna Teodora podbija kosmos"

Straciwszy dotychczasowego kapitana, Piękna Teodora trafia w ręce nie do końca poczytalnego Il Destino. Ten nie obejdzie się z nią tak delikatnie jak niesławny Botree, w dodatku przyjmie na jej pokład szemrane typy, które dawniej nie mogłyby się do Pięknej nawet zblizyć.

Teraz dopiero zacznie się prawdziwy podbój kosmosu: przygody, pościgi - i tym razem już naprawdę będą wybuchy.

Chyba że nie.

niedziela, 17 maja 2015

"Splątek" - notatki z redakcji 01

A co mi tam! Nie samymi "Szeptami" człowiek żyje.
Otóż więc obecnie redaguję tekst, który urodziłam pięć lat temu. O zgrozo, poza pewnymi upierdliwymi drobiazgami, stylistycznie wcale nie odstaje od tego, co piszę teraz. Są dwie odpowiedzi na tę zagadkę: albo od wielu lat piszę zajebiście, albo do dziś piszę penisowo. Nie będę się decydować, którą z nich uważam za prawdziwą...
Tak czy owak, "Splątek" na tapecie. Jestem na piętnastej stronie - dorzuciłam bohatera, wywaliłam dwustronicową scenę, zastąpiłam ją inną sceną, no i przede wszystkim: wywaliłam splątka. Tak, zmniejszyłam zawartość splątka w "Splątku" do zera. Co za tym idzie - zmieniam tytuł. Mam jakąśtam wersję roboczą, ale mniejsza o większość. W mojej głowie ten tekst i tak zawsze pozostanie "Splątkiem". :)

***

"Czołgista nie przestawał się rozglądać. W słabym, zimnym świetle kwadratowych plafonów połyskiwała zarówno lepka cerata na stołach jak i miejscami przetarte linoleum w żółte zawijasy.
– Jak się podoba? – zapytała Pax, przyglądając się Frankiemu. Ten pokiwał głową i odparł:
– Nieźle, nieźle. Co to za miejsce? Sami to zrobiliście?
Małomira skinęła.
– Sami – powiedziała. – W gruncie rzeczy nie było to aż tak trudne zaraz po Wielkim Wybuchu. W miastach jeszcze było pełno surowców, a ludzie niewiele ze sobą brali. Myśleli, że w azylach będą mieli wszystkiego pod dostatkiem. – Pax parsknęła drwiąco.
– Kim wy jesteście…? – zapytał w końcu Franki, wlepiając nieskalany zrozumieniem wzrok w kobietę.
– Ocalałymi – odparła Małomira z przesadną nonszalancją, która kazała domyślać się, że uważa swoich ludzi za wybrańców losu. – Nikim szczególnym.
– Nie boicie się przemieńców?
– Nie.
Franki na chwilę zamilkł. Próbował wyczytać coś z twarzy Pax, ale bez powodzenia."

1 komentarz: