Dziś fajczek krótki, bo nie mam siły ani ochoty szukać niczego dłuższego. Jest jak jest. Chaos w tym pierwszym rozdziale w sumie wcale mi się nie zmniejsza, za to Piękna Teodora startuje przez dwie strony, no i kontynuuję obrządek wzbogacania nieco charakteru Lahna. Może gdybym się spięła, miałabym szansę jutro skończyć ten rozdział - wtedy już naprawdę krótka piłka do CreateSpace, które wysyła mi przypominajki i które lada moment mi przepadnie...
***
Poszycie Pięknej Teodory zadrżało i wpadło w rezonans, brzęcząc na granicy słyszalności. Już wkrótce z cichym wizgiem spięte czarną gąsienicą koła lokomotywy odczepiły się od szyn, a kadłub, sapiąc i zgrzytając, jął piąć się ku górze, ku wyższym warstwom rzadkiej atmosfery Planety-Nosicielki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz