"Piękna Teodora podbija kosmos"

Straciwszy dotychczasowego kapitana, Piękna Teodora trafia w ręce nie do końca poczytalnego Il Destino. Ten nie obejdzie się z nią tak delikatnie jak niesławny Botree, w dodatku przyjmie na jej pokład szemrane typy, które dawniej nie mogłyby się do Pięknej nawet zblizyć.

Teraz dopiero zacznie się prawdziwy podbój kosmosu: przygody, pościgi - i tym razem już naprawdę będą wybuchy.

Chyba że nie.

wtorek, 10 czerwca 2014

Dziewiąty fajk uzupełniający "A ono się pali!" - MISSION ACCOMPLISHED

YAY!!!

Niniejszym udało mi się napisać ten cholerny pierwszy rozdział od nowa. Zmagałam się z nim długo. Ostatecznie domknęłam go kilka dni później, niż planowałam (chciałam skończyć w piątek, najpóźniej w sobotę - mamy chwalebny wtorek). Ale nieważne - grunt, że skończone!
JEZDEM DUMNĄ FRĄĄ.

Tak serio - to ogromny skok w pracach nad zeszłorocznym NaNo - krok ze wszech miar potrzebny, bo mam dwa tygodnie, żeby całość sprawdzić, zilustrować, zrobić okładkę (nie wiem, co wyjdzie z pierwotnych planów trzech różnych okładek, niestety...) i zamówić proofa. Bardzo cierpię na brak czasu i bliski dedlajn na CreateSpace.
Ale walczę!

***

– Wolałbym – zaczął Lahn z wahaniem – żebyś tego więcej nie robił.
– Niby czego? – mruknął Botree, nie zwracając większej uwagi na pasażera. Wybierał najładniejsze kryształy, żeby Piękna Teodora dała z siebie wszystko.
– Nie zabijał mnie.

2 komentarze:

  1. JARAM SIĘ.
    Nie martw się - Złotoustego narysujesz mi później.
    *łaskawa*

    OdpowiedzUsuń