Ok, jest mi źle. To znaczy ok, piszę, napisałam dziś 1136 słów i napieram dalej. Ale coraz bardziej się obawiam, że to będzie do wywalenia. Ot, taki tam przykład: właśnie uderzyłam w harlequina. Takiego całkowicie ordynarnego. Nie mam pojęcia, na co mi on tam - w ogóle tego nie planowałam.
No i w ogóle.
Idę płakać.
***
"Nie widziała nigdy przedtem oczu, które by były tak zielone i tak przepastne. Nie znała nikogo z tak pięknym uśmiechem. Uśmiechał się nawet kiedy mordował, kiedy przebijał się z mieczem przez kolejne fale an-pur. Jego okrwawiony napierśnik skrzył się w rudych promieniach zachodzącego słońca.
Nie chciała, żeby umierał. Nie tamtego dnia. Ani żadnego innego."
Odczep się. Pisząc, że do wywalenia, że ordynarny i we wogóle, sprawiasz, że się wstydzę swego zacieszu z tego kawałka! Tak nie wolno!
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy jest z czego zacieszać... no ale ten...
Usuńc[___}!! ^^